bisset, charles delon, emilliano, orient, zegarki
W mieście grzechu ostatnio krążą dziwne plotki. A mówią bardzo ciekawe rzeczy. Ponoć ostatnio w barze orient zabito trójkę ludzi. W mieście grzechu to nie nowość , ludzi giną tutaj codziennie. Ale to nie byli zwykli ludzie. Pierwszą ofiarą był niejaki bisset szef kubańskiej mafii trzęsący całym miasteczkiem portowym. Druga ofiara jest jeszcze lepsza. Orient wysłał do piekła emilliano. Tego jegomościa to nie trzeba raczej przedstawiać. Był on przecież prawą ręką ojca chrzestnego mafii sycylijskiej z którą każdy musi się liczyć jeśli chce mieć głowę na karku. Ostatnią ofiarą był charles delon. W ten fakt to już jest najciężej uwierzyć. Ten sam charles delon który dostał swego czasu kulę w łeb i nadal żył. Kula zablokowała się gdzieś na czaszce. Wyobraźcie sobie że strzelasz z bliska w głowę do człowieka a on podnosi się z uśmiechem. Ale tym razem ani emilliano sycylijczyk ani bisset nie uniknęli swojego losu. Zabójca ponoć zostawił na ich ciałach zegarki na znak że to na nich przyszedł czas. Ciekawe kto to był. Zegarki nie są niczyim znakiem rozpoznawczym w mieście grzechu. Lepiej dla mordercy by było żeby się nikt nie dowiedział jego tożsamości. Gdyby tak się stało to nie dożył by jeszcze na tyle by zdążyć zawiązać sobie buty. Bardzo prawdopodobne że ścigało by go całe miasto. Nie miałby miejsca do którego mógłby się spokojnie udać żeby nie obracać się za siebie. Na pewno też nie mógłby nikomu zaufać. W tym mieście nikt nie ma przyjaciół jeśli chodzi o pieniądze. A nagroda za informację jest za tą głowę niemała.